Artykuły Obraz  newsa 4689 Dodano 03.08.2016

Śladami zapomnianej historii [Studio Wschód 2.08.2016]

Kolejne kresowe cmentarze zostały uporządkowane w ramach akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia. Tym razem w programie Studio Wschód reportaże z Rokitna i Rarańczy, gdzie uczczono polskich ułanów, a także z nekropolii w Mołczanach, Rumnie, Grabowcu oraz Przemyślanach.

13 czerwca 1915 roku miejsce miała słynna szarża pod Rokitną. Polegli w tej bitwie ułani oraz ich dowódca rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz zostali pochowani na cmentarzu w Rarańczy. Ich mogiły rzadko odwiedzane są przez naszych rodaków. W ubiegłym roku Strzelcy z Trzebnicy, w ramach akcji Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia, postawili pomnik. Uporządkowali również otoczenie historycznego obelisku  na cmentarzu. Na pomoc wciąż czekały zarośnięte groby naszych bohaterów, którzy oddali życie za Polskę. W tym roku przyjechali tutaj uczniowie z Jaworzyny Śląskiej.

Co roku w pracach gimnazjum, którego uczniowie porządkują różne polskie nekropolie na Kresach, uczestniczy burmistrz Grzegorz Grzegorzewicz. Jego niezwykłą rolę w ratowaniu dziedzictwa narodowego  podkreśla nauczycielka Anna Ryś.

–Burmistrz jest z nami co roku, chyba w niewielu grupach to się zdarza. Uczestniczy w pracach, w finansowaniu wyjazdów, bardzo sprzyja akcji. Dlatego jest nam łatwiej tutaj funkcjonować i pracować. To okazja, by podziękować wszystkim tym, którzy nie przeszli obojętnie obok puszek wolontariuszy – mówi nauczycielka z Jaworzyny Śląskiej.

Z grupą uczniów w Roktinie i Rarańczy był również i dyrektor gimnazjum, który oprócz pracy na polskich mogiłach, przekazał uczniom wiele informacji dotyczących bohaterów narodowych oraz historię związaną ze słynnym wydarzeniem z 1915 roku.

– Szarża pod Rokitną to takie wydarzenie, które było akcentowane w dwudziestoleciu międzywojennym, niestety ta historia, której my się uczyliśmy w szkołach, zakazywała mówienia o tym – mówi Krzysztof Sołtys. Dyrektor podkreśla, że każdy uczeń chociaż raz w życiu powinien przyjechać na Kresy.

Uczniowie zgodnie przyznawali, że nie trzeba było ich namawiać do przyjazdu na Ukrainę. Na Kresach czują się bowiem jak w Polsce, a odkrywanie śladów przodków daje im niezwykłą motywację do ciężkiej, ale dającej wielką satysfakcję pracy.

W ubiegłym roku, podczas obchodów 100-lecia szarży, został uszkodzony rodzinny grób mieszkanki Rarańczy, naszej rodaczki Gizeli Oleksandrowicz. Prosiła ona o przywiezienie na grób jej siostry Joanny pamiątkowego krzyża i tablicy w języku polskim. To pragnienie spełnili darczyńcy z Głogowa i wolontariusze z Jaworzyny Śląskiej.

– Już ciężko bardzo, nikogo nie ma, z kim porozmawiać, sama jedna. Bóg zapłać wam wszystkim. Dziękuję wam, że przyjechaliście z tak daleka. Bardzo o to proszę, bo ja sama, a trzeba przynieść coś, kupić, a ja czasem jestem głodna – mówiła ze łzami w oczach nasza rodaczka, zwracając się do pomagających jej wolontariuszy.

Odcinek można obejrzeć – online tutaj

Od dwóch lat do Mołczan uczniów dolnośląskich szkół zaprasza młodzież z Konfederacji Polaków Podola XXI wieku. W tej historycznej wsi od wieków żyło wielu Polaków. Prawdziwą perłą architektury jest stary i zrujnowany polski cmentarz. Zachowały się na nim zabytkowe pomniki oraz niezwykłe epitafia. Zachwycili się nimi młodzi mieszkańcy Karpacza i Bożkowa, którzy razem z rówieśnikami z Ukrainy pracowali na tej nekropolii. Wolontariusze z Polski podkreślali, że rodacy przyjęli ich w Mołczanach w najlepszy z możliwych sposobów.

– Bardzo podoba mi się, że przyjechali do nas koledzy z Polski i pomagają nam tutaj sprzątać – mówił Władysław Łuszczyński z Konfederacji Polaków Podola XXI wieku. – Mam polskie korzenie, a tutaj jest sporo Polaków. Ukraina kiedyś była częścią Polski – dodaje nasz rodak mieszkający w Mołczanach.

Wolontariusze z obu krajów bardzo szybko się zaprzyjaźnili i trudno było im się rozstawać. Jednocześnie wyrażali smutek z powodu stanu cmentarza, bo tak wiele niezwykłych zabytków jest w fatalnym stanie, zaś mogiły przodków dopiero teraz zostały przywrócone do w miarę normalnego stanu.

Na początku czerwca 1944 roku w Rumnie zginęło ponad 40 Polaków. Spoczęli oni na polskim cmentarzu, dotychczas zaniedbanym i rzadko odwiedzanym przez dawnych mieszkańców tej ziemi. W lipcu do Rumna przybyli jednak wolontariusze z Oławy i Bystrzycy Oławskiej. Ich zadaniem było uporządkowanie nekropolii oraz uczczenie pamięci pomordowanych rodaków. Opiekunem grupy jest Jacek Polasz, z gimnazjum nr 2 w Oławie. Jego mama urodziła się właśnie w Rumnie. Ale nie jest on jedynym wolontariuszem rodem właśnie z tej wsi.

– Mój dziadek nazywał się Józef Dżugaj. W 40 roku został zabrany na Syberię. Później przeszedł wraz z Armią Andersa cały szlak bojowy. Później wrócił do Polski. W Rumnie zostawił żonę i córkę, próbował ściągnąć je na Opolszczyznę, jednak jego żona nie zdecydowała się na przyjazd do Polski. Najprawdopodobniej przeciwni byli jej bracia Ukraińcy, którzy nawet grozili jej z tego powodu. Dziadek nigdy tutaj nie był, bo w ówczesnych czasach żołnierzy Armii Andersa po prostu ścigano, a on nie chciał ponownie przeżyć tego dramatu – opowiada Szymon Pajdo, mieszkaniec Słokowa.

Pod krzyżem upamiętniającym ofiary z 1944 roku odprawiono uroczystą mszę świętą, której przewodził ks. Bazyli Pawełko, proboszcz parafii w Siemianówce. Jednocześnie duchowny dziękował wolontariuszom za pracę na cmentarzu. W jego ślady poszła również Olesia Didek, wójt wsi Rumno, która zaprosiła uczniów na następny rok.

Więcej o tej miejscowości przeczytasz w reportażu „Pamięć o Rumnie”.

Do Grabowca już po raz drugi dotarli studenci historii Uniwersytetu Wrocławskiego. Przed wojną mieszkało tutaj wielu Polaków, jednak w 1945 roku większość z nich wyjechała na tak zwane „ziemie odzyskane”. Stary cmentarz, na którym spoczywają przodkowie obecnych mieszkańców powiatu wrocławskiego, tonie w zaroślach.

Paweł Szafrański przyznaje, że długo poszukiwano grupy, która przyjechałaby do Grabowca i porządkowała ten cmentarz. Mimo licznych deklaracji nikt jednak nie zdecydował się na to, w tym mieszkańcy i władze Kobierzyc, najbogatszej gminy w Polsce.

W Przemyślanach na miejscowym cmentarzu pracowali harcerze z Legnicy. Uporządkowanie nekropolii było jednym z marzeń proboszcza tutejszej parafii Piotra Smolki, który jest legendarnym duchownym. To dzięki niemu katolicka społeczność odzyskała i odbudowała świątynię, w której dziś odprawiane są msze.

– W tamtym roku chcieliśmy żeby ten cmentarz, ta część polska została oczyszczona. Nie udało się, ale w tym roku jestem już bardzo wdzięczny harcerzom z Legnicy – mówił duchowny. – Teraz, jak będzie Wszystkich Świętych, pierwszy raz będzie można przejść obok grobów rodaków i pomodlić się za nich. Dotąd byli oni zapomniani. Serdeczne Bóg zapłać – dodał proboszcz z Przemyślan.

Harcerze podkreślali, jak wielką gościną i opieką otoczył ich duchowny.

Odcinek można obejrzeć – online tutaj

Więcej w najnowszym odcinku Studia Wschód…

Najnowszy odcinek programu Studio Wschód, pt. „Śladami zapomnianej historii” został wyemitowany 2 sierpnia o godz. 18 na antenie TVP3 Wrocław. Powtórka nastąpiła dzień później (w środę 3 sierpnia) na tym samym kanale o godz. 21.15. Odcinek jest dostępny również w Internecie, a można go obejrzeć tutaj. Przypominamy ponadto, że reportaże Studia Wschód, można oglądać także w środy na TVP Polonia.

Lista pozostałych odcinków dostępna jest tutaj (wraz z opisami poszczególnych reportaży).

Galeria zdjęć

Newsletter

zapisując się do naszego newslettera na bieżąco będziemy informować Cię o nowych artykułach, aktualnościach oraz akcjach organizowanych przez Studio Wschód
[FM_form id="1"]