2017-04-24_22.56.13
Aktualności Obraz  newsa 7615 Dodano 05.05.2017

Wasze wyprawy na Kresy: Wołyń i Małopolska Wschodnia 2017

W dniach 21-23 kwietnia wyruszamy z Jastrzębia-Zdroju na Ukrainę. Głównym celem tej wycieczki jest odwiedzenie kilku grobów, w których spoczywają Polacy zamordowani w czasie Rzezi Wołyńskiej.

Około godziny 8.00 przekraczamy granicę w Dorohusku i kierujemy się w stronę pierwszego przystanku jakim jest cmentarz w Woli Ostrowieckiej.  Zapalamy kilkanaście zniczy, składamy wieniec w biało-czerwonych barwach i zawieszamy godło Polski, które w kwietniu 2012 roku zostało skradzione przez Ukraińców. Następnie kierujemy się do Rymaczy gdzie odwiedzamy cmentarz, na którym pochowanych jest około 150 żołnierzy 27 Dywizji Piechoty Wołyńskiej AK. Tam również zapalamy znicze i składamy wieniec. Z Rymaczy kierujemy się w stronę Łucka gdzie zwiedzamy miejscowy zamek i nocujemy.
O godz. 8. wyjeżdżamy z Łucka i udajemy się do Berezowicy Małej. 150km do pokonania, przy ukraińskim stanie dróg wcale nie należało do najprzyjemniejszych. Na miejscu meldujemy się około godz 11. i zaczynamy sprzątanie zbiorowej mogiły 130 Polaków zamordowanych przez UPA w 1944 roku. Zawieszamy nową biało-czerwoną szarfę oraz zapalamy znicze.
Odwiedzamy również panią Mirosławę, Polkę od kilku pokoleń. Rozmawiamy na temat ludobójstwa wołyńskiego oraz wręczamy paczki z polskimi produktami. Częstowani jesteśmy herbatą i kawą ale z racji mocno napiętego planu jesteśmy zmuszeni odmówić i kierujemy się w stronę Urmania, do którego docieramy około godz. 15.
Dzisiejszy Urmań to kiedyś polska Wolica, w której mieszkała „strażniczka polskich mogił” pani Anastazja Jankowska. Polka, urodzona w 1920 roku, przez całe swoje życie opiekowała się założonym przez siebie cmentarzem, na którym spoczywają ofiary napadu bandrowców z UPA z 1944 roku – w tym jej mąż i sąsiedzi. Była ostatnią Polką w Wolicy i strażniczką tamtejszego cmentarza. Zmarła w listopadzie 2016 roku w wieku 96 lat.
Na jej grobie układamy krzyż z biało-czerwonych zniczy i udajemy się w stronę Huty Pieniackiej.
Na kilka minut przed dotarciem na miejsce nastąpiło oberwanie chmury, z której na przemian padał deszcz, śnieg i grad. Mimo ciężkich warunków pogodowych i podmokłej leśnej drogi docieramy do Huty Pieniackiej ok. godz. 19. Na miejscu spotykamy ukraińska milicję, która przez całą dobę pilnuje pomnika, który od stycznia 2017 został już dwa razy zniszczony. W silnej ulewie zapalamy znicze i szybko kierujemy się w stronę ostatniego przystanku na Ukrainie jakim był Lwów.
Nazajutrz odwiedzamy cmentarz Orląt Lwowskich. Tam również składamy biało-czerwony wieniec i zapalamy znicze. W godzinach wieczornych kierujemy się w stronę Polski.
Podsumowując: 
Wyjazd udany w 100 procentach. Odwiedziliśmy 6 miejscowości. Zapaliliśmy około 100 zniczy. Przejechaliśmy ponad 1600 kilometrów. Wielkie dzięki dla całej załogi, w szczególności dla kierowców, którym ukraińskie drogi będą się chyba śniły po nocach.
Adam Jurkowski
20170421_104252
20170421_120845
2017-04-24_22.56.13
20170422_115133
20170422_145459
20170422_145509
20170423_121308
received_534194740301527
received_534271863627148
received_534274063626928
received_534274046960263

Galeria zdjęć

Newsletter

zapisując się do naszego newslettera na bieżąco będziemy informować Cię o nowych artykułach, aktualnościach oraz akcjach organizowanych przez Studio Wschód

autoresponder system powered by FreshMail


autoresponder system powered by FreshMail