Aktualności Obraz  newsa 9016 Dodano 24.08.2017

Wspomnienia z pobytu w Czyszkach

Przyjazd do Czyszek okazał się dla nas ogromnym wzruszeniem i przeżyciem, wspomnieniem o naszych bliskich, którzy tak tęsknili do czyszeckiej ziemi. Była radość, że możemy tu być i spełnić wolę naszych ojców, przeszywały nas dreszcze, że stoimy na ziemi, po której chodził kiedyś nasz tato, babcia, dziadek…

Tato mój Antoni urodził się w Czyszkach w roku 1929, był synem Marii i Wojciecha. Dzieciństwo swoje i lata szkolne spędził w Czyszkach. Dziadek – Wojciech wybudował w Czyszkach dom. Wraz z żoną Marią z domu prowadził nieduże gospodarstwo.Na rozkaz Niemców Ukraińcy zabrali dziadka wraz z innymi mieszkańcami na forszpan. Pojechał wozem konnym i nigdy już nie wrócił do rodziny, do żony i dzieci. Tato miał jeszcze braci Władysława, Józefa i Kazimierza, siostrę Rozalię i najmłodszego brata Ludwika, który zmarł jako dziecko. W domu opowiadano, że jak Ludwik umierał, była przy nim mama – moja babcia Maria. Tuląc synka spojrzała w okno i zauważyła w sadzie postać konia. Gdy się odwróciła – Ludwik już nie żył. Mówiono, że była to śmierć.

foto1

Babcia Maria radziła sobie sama na gospodarstwie wraz z synami i córką Rozalią, aż do czasu, gdy musieli opuścić Czyszki. Wyjechali do Sośnicy koło Przemyśla, ale i tam długo nie pomieszkali. Bandy paliły domostwa i niszczyły dobytek, co zmusiło ich do dalszej tułaczki na ziemie zachodnie. I tak babcia Maria z córką Rozalią i moim tatą Antonim osiedlili się na Dolnym Śląsku. Starsi bracia założyli swoje rodziny i mieszkali osobno. W domu nie było końca opowiadań i wspomnień o Czyszkach, o chwilach tam spędzonych, o stokrotkach rosnących na łące, o drzewach owocowych w sadach, o sąsiadach tam mieszkających. Największym marzeniem Taty będącym na emeryturze było odwiedzenie Czyszek, żeby zobaczyć miejsce swojego dzieciństwa, jak wygląda wieś po wojnie, poznać ludzi tam żyjących. Nie dożył tej chwili. Tęsknota jednak pozostała do końca jego dni. Niedane było mu odwiedzić rodzinnych stron z lat dziecinnych zwanych Kresami.

W roku 2010 zaskoczył mnie telefon od pana Marka. Szukał on ludzi do wyjazdu na Ukrainę do Czyszek, a konkretnie do uporządkowania cmentarza polskiego, na którym znajdowały się nagrobki naszych przodków. Długo się nie namyślając wyraziłam zgodę i namówiłam do wyjazdu brata Janka, który również zgodził się bez namysłu. I tak w lipcu wyjechaliśmy do Czyszek z 4 osobami, których jeszcze wtedy nie znaliśmy. Zapoznanie z grupą odbyło się w Dąbrowie Górniczej. Okazaliśmy się dobraną i zgodną ekipą, która wyruszyła w nieznaną drogę nie wiedząc, co ją czeka. Przyjazd do Czyszek okazał się dla nas ogromnym wzruszeniem i przeżyciem, wspomnieniem o naszych bliskich, którzy tak tęsknili do czyszeckiej ziemi. Była radość, że możemy tu być i spełnić wolę naszych ojców, przeszywały nas dreszcze, że stoimy na ziemi, po której chodził kiedyś nasz tato, babcia, dziadek…

IMG_4002

Praca na cmentarzu była ciężka, niekiedy ponad nasze siły, ale z pomocą miejscowych Ukraińców pokonywaliśmy codzienne wyzwania. W ogromnych chaszczach cmentarza odnaleźliśmy groby naszych pradziadków ze strony babci Marii. Poznawaliśmy też ludzi mieszkających w Czyszkach, z którymi zawarliśmy znajomości. Okazali się dla nas bardzo serdeczni i życzliwi. Przynosili nam jedzenie i picie, które było nam bardzo potrzebne, bo temperatura dochodziła do 35-40 stopni.  Pracując na cmentarzu przez dwa tygodnie, wykonywaliśmy różne prace, ale nikomu nic się nie stało, nawet krewka nie poleciała, a było naprawdę trudno, a nawet ciężko.

Będąc w Czyszkach przekonaliśmy się, dlaczego nasi przodkowie tak tęsknili za tą ziemią. Nie ma tam nic wyjątkowego czy szczególnego za wyjątkiem starych, polskich chat pozostałych po naszych rodzinach oraz ludzi obecnie tam mieszkających, cieszących się z naszego pobytu i naszej pracy, którą bardzo podziwiali. A jednak ciarki przez nas przechodziły, gdy stojąc na wzgórzu przed kościołem lub siedząc na ławce w kościele czuło się coś wyjątkowego. Sami nie wiedzieliśmy, dlaczego, gdy łzy cisnęły się do oczu.

IMG_3784

IMG_3889

Może duchy naszych przodków były z nami…?  Ta czyszecka ziemia kryje wiele tajemnic i na pewno nie jest to jakieś zwykłe miejsce. Dla nas jest to wyjątkowe miejsce, do którego często wracamy, chociażby we wspomnieniach. Teraz już w domu tęsknimy do chwil tam spędzonych i na pewno wrócimy jeszcze nie raz na Kresy, do ziem naszych przodków – do Czyszek.

Jolanta i brat Jan

Odnalezione groby pradziadków Stanisław i Rozalia

foto2

Galeria zdjęć

Newsletter

zapisując się do naszego newslettera na bieżąco będziemy informować Cię o nowych artykułach, aktualnościach oraz akcjach organizowanych przez Studio Wschód
[FM_form id="1"]