Bolesław Mołojec – niedoszły polski Stalin

„Rewolucja zjada własne dzieci” – na prawidłowość tego powiedzenia przykłady możemy znaleźć w praktycznie całej historii politycznej ludzkości. Zazwyczaj ma ono zastosowanie w wypadku czystek zachodzących w ruchach dokonujących przewrotów i zamachów stanu po uzyskaniu przez nie władzy.

Dotyczyło to także wszelakich reżymów bolszewickich, wystarczy wymienić „Wielką Czystkę” lat 30., podczas której nawet najstarsi i najbardziej zasłużeni synowie partii trafili do nieoznakowanych mogił i obozów pracy. Zjawisko to nie ominęło także polskich komunistów, którzy na polecenie Moskwy mieli tworzyć partię znajdującą się po drugiej wojnie światowej u sterów państwa polskiego, a na jej czele miał stanąć Bolesław Mołojec.

Urodzony w 1909 roku koło Tomaszowa Mazowieckiego Mołojec dowodził podczas wojny domowej w Hiszpanii XIII Brygadą Międzynarodową im. Jarosława Dąbrowskiego, potocznie nazywaną „dąbrowszczakami”. Była to formacja złożona z przedstawicieli różnych narodowości (Polaków, Węgrów, Francuzów, Hiszpanów, Ukraińców i Żydów) o około komunistycznej orientacji politycznej walcząca po stronie hiszpańskiego lewicowego rządu republikańskiego. Wykształcenie wojskowe Mołojca sprowadzało się do ukończenia Komunistycznego Uniwersytetu Mniejszości Narodowych Zachodu w Moskwie. Szybko z porucznika mającego pod sobą sztab batalionu awansował na majora i powierzono mu dowództwo całej Brygady. W Hiszpanii „dąbrowszczacy” stworzyli swego rodzaju mini-państwo, działające według podstawowych zasad totalitaryzmu stalinowskiego – terroru, szpiegomanii, czystek i plagi donosów. Za swoje zasługi wobec bolszewizmu zostali docenieni jednak dopiero długie lata po wojnie, gdyż okres ich wycofania z frontu i demobilizacji zbiegł się z wyrokiem na Komunistyczną Partię Polski.

Rozwiązanie KPP w 1938 roku i fizyczne zniszczenie jej aktywu było sprawą bezprecedensową, wyróżniająca się wręcz na tle całokształtu „Wielkiego Terroru” i historii komunizmu w ogóle. Posunięcie takie ze strony Stalina, mimo swej unikalności, logicznie wynikało z powszechnej atmosfery terroru panującej w ZSRS na kilka lat przed II wojną światową oraz unikatowego zbiorowego prześladowania zbiorowości polskiej w Sowietach w ramach tzw. operacji polskiej NKWD. Stalin paranoicznie bał się wzmocnienia wpływów i ideologii Trockiego, swojego głównego rywala, w Międzynarodówce Komunistycznej, dlatego wyczyścił ją ze zwolenników trockizmu – zarówno rzeczywistych, jak i potencjalnych. Żadnej z partii wchodzących w skład Międzynarodówki nie ominęły represje, jednak to KPP została poddana represjom totalnym i ostatecznym. Paradoksalnie najbezpieczniejszymi miejscami dla polskich komunistów były wówczas sowieckie obozy pracy oraz polskie więzienia, gdyż dawały one jakąkolwiek szansę na przeżycie. Tak m.in. uchowali się Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Marceli Nowotka i Paweł Finder.

Sytuacja zmieniła się podczas II wojny światowej, gdy po upadku Polski we wrześniu 1939 roku wschodnie województwa II RP przyłączono do Związku Sowieckiego. Zaistniała więc potrzeba powołania organizacji politycznej wspierającej sowietyzację Kresów oraz polskiego komunistycznego centrum wojskowego wykorzystanego ewentualnie w przyszłości przeciwko III Rzeszy. Stworzenie partii praktycznie od zera Stalin powierzył więc grupie sprawdzonych agentów NKWD, zasłużonych dla sprawy krwawymi czystkami w brygadach międzynarodowych w Hiszpanii. Czołowe miejsce miał tu zająć sławetny Karol „Walter” Świerczewski, lecz przez ponad 20-letnią służbę w Armii Czerwonej w międzywojniu jego związki z polskością były co najmniej wątpliwe. Dlatego na animatora nowego wydania polskiej partii bolszewickiej wyznaczony został nieco ponad 30-letni Bolesław Mołojec, słynny już ze swojej „dąbrowszczackiej” kariery. Przybył on do ZSRS w styczniu 1940 roku, gdy operacja polska już się zakończyła, a Kreml był zdecydowany na odrodzenie KPP. Młody i ambitny bohater wojny w Hiszpanii dawał wielkie nadzieje na ściągnięcie pod sztandary nowej czerwonej Polski wszelakich błyskotliwych poszukiwaczy karier politycznych, na nowego lidera nadawał się idealnie. Samemu Stalinowi zaimponował tym, że odważył się otwarcie występować z ideą odrodzenia polskiego ruchu komunistycznego, mimo iż w oczach wodza i Międzynarodówki była to koncepcja niejako skompromitowana, a żyjący jeszcze działacze byłej KPP pogodzili się z nienaturalną śmiercią partii.

Mołojec już wcześniej, działając wśród komunistów-Polaków w Paryżu po demobilizacji brygad międzynarodowych, poparł decyzję Międzynarodówki o rozwiązaniu KPP, ale równocześnie aktywnie nawoływał do jej odtworzenia na bazie nowej, oczyszczonej z wszelkiej opozycji platformie, widząc siebie w roli uzdrowiciela partii. Na jego szczęście opinię tę podzielała Międzynarodówka, ale uprawnienia i zadania które mu powierzyła nie zadowalały go. Ośrodek Kierowniczy KPP, mający za zadanie likwidowanie struktur partii na zachodzie, przekształcił samowolnie w centrum odbudowy KPP, dobrze wiedząc że Moskwa za takie poczynania może go pozbawić życia. Pokazuje to, jak głęboko fanatyczna była jego wiara w system stalinowski oraz ideę Polski sowieckiej.

Stalin i Georgi Dymitrow, przewodniczący Kominternu, zaskoczeni byli natarczywością i zapałem Mołojca gdy ten znalazł się już w Moskwie. W listach do nich adresowanych pisał o konieczności powstania polskiego stricte stalinowskiego ruchu politycznego, nie unikał trudnych pytań, uznając, że los sprawy polskiej będzie zależał od stosunków między ZSRS a Niemcami. Proroczo uważał pakt Ribbentrop-Mołotow za tymczasowy, określając walkę z Hitlerem za zadanie nie na dziś, lecz na jutro i był przekonany że koniec tego sojuszu to jedynie kwestia czasu. Latem 1940 roku po upadku Francji i radykalnych zmianach na geopolitycznej mapie Europy Mołojec był dla Sowietów idealnym kandydatem na lidera nowych polskich komunistów. Doskonale rozumiał intencje swoich kremlowskich mocodawców, był fanatycznie oddany Stalinowi, a jednocześnie przewidywalny i zdolny do wykazania się elastycznością. NKWD przyspieszyło jego szkolenie w duchu ortodoksyjnego komunisty.

Po napaści III Rzeszy na Związek Sowiecki i pakcie Sikorski-Majski latem 1941 roku Polska stała się średnio wygodnym sojusznikiem Stalina. Otworzyło to jednak przed wąsatym satrapą z Kremla nowe perspektywy. Teraz budowanie struktur partyjnych oraz organizowanie jednostek partyzanckich na terenie Polski mogło odbywać się pod pretekstem antyniemieckiej dywersji na dalekich tyłach. Tym sposobem sowiecki samolot zrzucił Mołojca wraz z kilkunastoma innymi działaczami (tzw. pierwsza Grupa Inicjatywna) pod koniec grudnia 1941 roku nad Warszawą. Dostał strategicznie istotne zadanie – zorganizowanie i objęcie dowództwa nad Gwardią Ludową, zbrojnym ramieniem powstałej miesiąc później Polskiej Partii Robotniczej. 10 czerwca 1942 roku brał udział w pierwszej akcji GL przeciwko Niemcom w okolicach Polichna. To właśnie w Warszawie Mołojec spotka swój koniec, gdyż stwarzał zagrożenie dla politycznych ambicji innych działaczy komunistycznych w terenie. Władysław Gomułka, współtwórca PPR-u i jeden z jego rywali, opisywał go jako „człowieka niemal pozbawionego uczucia strachu, a zarazem żołnierza kochającego wojaczkę.”

28 listopada 1942 roku w okolicy warszawskiego Dworca Zachodniego odnalezione zostały zwłoki  założyciela i I sekretarza PPR Marcelego Nowotki. Paweł Finder i Małgorzata Fornalska, członkowie KC partii także pochodzący z Grupy Inicjatywnej, wiedzieli że Nowotka miał tego dnia spotkać się właśnie z Mołojcem, udało im się dotrzeć do niego dopiero trzy dni później. Potwierdził on wprawdzie, że widział się z Nowotką, ale zarzekał się, że nie miał pojęcia co stało się z I sekretarzem po ich spotkaniu. Według Gomułki dowódca Gwardii Ludowej podał wkrótce zupełnie inną wersję wydarzeń, w której Mołojca z Nowotką ktoś napadł i lider PPR miał zginąć od kul napastników podczas strzelaniny. Dla Mołojca był to podejrzanie wygodny zbieg przypadków – wierząc, że daje mu to sposobność na objęcie przywództwa nad partią, skontaktował się z Moskwą. W wysłanej do Dymitrowa depeszy zameldował, że Nowotka padł ofiarą zamachu zorganizowanego przez „polski Londyn” oraz poinformował o przejęciu z tego powodu funkcji I sekretarza Komitetu Centralnego PPR.

Reszta polskiej stalinowskiej wierchuszki, Finder, Fornalska i Gomułka, trzymali jednak rękę na pulsie. Zapadła decyzja o zlikwidowaniu Mołojca. 29 grudnia 1942 roku, miesiąc po śmierci Nowotki, człowiek który połasił się na władzę totalną nad komunistyczną konspiracją w Polsce został zastrzelony na warszawskiej Starówce przez likwidatorów z GL – Jana Krasickiego oraz Mordechaja Hejmana. I sekretarzem partii został Finder, po jego aresztowaniu w listopadzie 1943 roku przez Niemców na czele partii stanął Gomułka, lecz człowiekiem numer jeden Stalina na Polskę wyznaczony został Bolesław Bierut, który w efekcie stanie na czele powojennej „Polski ludowej”. Po latach, na III Plenum PZPR Bierut nazwał go agentem przedwojennego polskiego wywiadu oraz prowokatorem, a propaganda PRL starała się go nie eksponować jeśli było to możliwe. Konkurent Nowotki do władzy zamordowany został w klasycznym stalinowskim stylu. Wąsatemu satrapie z Kremla pozostało jedynie podziwiać swych polskich wyznawców. Gdyby los był dla Mołojca nieco bardziej łaskawy, mógłby on śmiało zająć miejsce Bieruta i przejść do historii jako „polski Stalin”.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top