

Studenci Uniwersytetu Wrocławskiego uporządkowali polski cmentarz w Kopyczyńcach
Kopyczyńce to miasteczko powiatowe w województwie tarnopolskim II RP, niedaleko Zbrucza i przedwojennej granicy z Rumunią. W mieście znajduje się zabytkowy cmentarz, który w dniach 4-8 lipca porządkowali studenci z Interdyscyplinarnego Studenckiego Koła Naukowego Miłośników Historii Kultury Uniwersytetu Wrocławskiego.
W tym roku akcja „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” po raz pierwszy dotarła do Kopyczyniec. Tutejszy cmentarz był w planach już w 2015 roku, lecz z powodów obiektywnych, które zmusiły naszą grupę do wcześniejszego wyjazdu, nie udało się rozpocząć prac. Dziś w mieście mieszka bardzo niewielu Polaków. Pomimo, że na miejscu działa rzymskokatolicka parafia, a ksiądz zamieszkuje miasto, to Msza Święta w języku polskim odbywa się tylko raz w miesiącu. Niestety, jest to dowodem na zanikającą polskość, gdy młodzi wyjeżdżają do Polski, Tarnopola czy Lwowa, a starsi umierają. Wśród widocznych „gołym okiem” polskich śladów możemy wymienić w mieście tylko kościół i… cmentarz.
Widok ogólny cmentarza
Powierzchniowo jest to jeden z największych cmentarzy, które są objęte akcją, lecz polskich grobów pozostało na nim niewiele. Umownie możemy podzielić nekropolię na część „starą” (do około 1945) i „nową” (od około 1945). Część „starą” znów umownie na „kwaterę polską”, czyli zwarte, acz niewielkie skupisko samych polskich mogił i „kwaterę mieszaną”, na której przeważają nowe nagrobki ukraińskie, a wśród nich pojedyncze polskie.
Najstarsze nagrobki na cmentarzu pamiętają III ćw. XIX w. Przed wojną był to cmentarz dla wszystkich chrześcijan miasta, czyli katolików obrządku rzymskiego i greckiego. Oczywiście była to teoria, ponieważ Kopyczyńce były zamieszkiwane przez Polaków i Żydów, a Ukraińcy czy Rusini zdarzali się rzadko. W okresie międzywojennym istniały groby greckokatolickie, lecz były one sporadyczne. W praktyce możemy mówić o cmentarzu rzymskokatolickim w okresie II RP, a dziś jest to cmentarz komunalny pod zarządem miasta Kopyczyńce.
Skupiliśmy się na pracy w dwóch miejscach: w okolicy kopca, w którym jest pochowany nieznany żołnierz z okresu walk 1919-1920 roku oraz na tzw. „kwaterze polskiej”. W innych miejscach zajmowaliśmy tylko pojedynczymi polskimi grobami, który są rozrzucone po całej „starej” części i nie stanowią żadnego monolitu.
Kopiec – grób żołnierza polskiego, którego epitafium głosi: „Nieznanemu żołnierzowi/ poległemu za ojczyznę/ rodacy”
Ujęcie ogólnie tzw. „kwatery polskiej”
Praca przy mogile żołnierza polskiego polegała na uporządkowaniu zarośniętego terenu wokół i przywrócenia stanu właściwego w zakresie, który był osiągalny ze względu na posiadane środki i sprzęt.
Zaprowadzanie porządku wokół grobu
Przywrócenie stanu właściwego polegało na oczyszczeniu płyty i materiału z nagromadzonych na powierzchni naleciałości, najczęściej w postaci mchu, drobnych roślin i osadu oraz odmalowaniu liter epitafium. Prace utrudniało wiele rzeczy: położenie w nie zadrzewionej części cmentarz, forma zewnętrzna z licznymi krawędziami i zagłębieniami oraz upalna pogoda, podczas której temperatura dochodziła do 30-kilku stopni w cieniu.
Oczyszczanie materiału
Ze względu na stan i formę oczyszczanie materiału nagrobka często jest pracą żmudną i precyzyjną (przykład u góry).
Oczyszczanie nośnika inskrypcji
Malowanie liter
Spectrum prac
Przykładowe rezultaty prac
Później nasze prace miały charakter dwutorowy. Jedna część grupy rozpoczęła koszenie trawy na „kwaterze polskiej”, a druga porządkowała pomniki, które były ukryte w gąszczach traw i ukraińskich nagrobków.
Wiele nagrobków było trudno znaleźć, ponieważ były ukryte pod zwałami traw i konarami drzew, które wyrosły obok lub na grobie (przykład na zdjęciu u góry)
Trudnym zadanie było szczególnie porządkowanie wewnętrznej, ziemnej części nagrobka. W ziemi zakorzeniło się wiele drzewek i krzewów (przykład na zdjęciu u góry)
Rezultat prac
Dopiero w środę, tj. 6 lipca, rozpoczęliśmy całą grupą prace na stricte polskiej części cmentarza, czyli już nieraz wspomnianej „polskiej kwaterze”. To skupisko grobów powstało na początku lat 20. XX wieku. Jej dominującym elementem jest kaplica grobowa Bilińskich z 1925 roku.
Kaplica grobowa Bilińskich na „kwaterze polskiej”
Wokół niej możemy znaleźć groby zasłużonych mieszkańców miasta: ks. kanonika proboszcza Ferdynanda Majewskiego, rewizora PKP Franciszka Książka czy przodownika Policji Państwowej Jana Krzekotowskiego. Prace wykonywane należały do typowych: koszenie trawy, malowanie liter, odkopywanie grobów, oczyszczanie ziemi z korzeni, oczyszczanie materiału z mchu i naleciałości. Jedynie szczególnym wyzwaniem była kaplica grobowa Bilińskich.
Odkopywanie pomników
Oczyszczanie ziemi z korzeni
Malowanie liter
Rezultat malowania liter na przykładzie inskrypcji ks. kanonika proboszcza Ferdynanda Majewskiego
Czyszczenie pomnika
Rezultat prac na przykładzie grobu przodownika Policji Państwowej Jan Krzekotowskiego
Ze względu na skalę, do nietypowych należała kaplica grobowa Bilińskich. Uporządkowanie jej, wyczyszczenie i pomalowanie elementów drewnianych oraz metalowych było trudne ze względu na wysokość. Do górnych partii trzeba było dostawać się z pomocą drabiny, która, niestety, często okazywała się za krótka.
Zastany widok kaplicy
Malowanie drzwi
Malowanie elementów metalowych
Odnawianie inskrypcji
Rezultaty prac
Widok ogólny kaplicy grobowej Bilińskich
Postaraliśmy się spisać również polskie nagrobki. Każdy będzie mógł sprawdzić, czy i w jakim stanie zostały zachowane groby jego najbliższych na cmentarzu w Kopyczyńcach.
Jak zawsze odwiedzali nas nasi rodacy, którzy raczyli nas opowieściami, tymi szczęśliwymi, i tymi smutnymi. Nie zabrakło też domowych smakołyków jak kiełbasa, chleb czy owoce.
Spotkania z rodakami
Ostatniego dnia, późnym popołudniem w okolicach godziny 17-18, rozpoczęliśmy małe uroczystości. Zapaliliśmy zebrane przez Państwa znicze, odśpiewaliśmy hymn, który rozbrzmiał tutaj pierwszy raz od czasów przedwojennych oraz zmówiliśmy modlitwę, którą rzadko tutaj słychać.
Zapalenie zniczy
Hymn i modlitwa
Zdjęcie zbiorowe prawie całej grupy
Tzw. „kwatera polska” po skończeniu prac
Z prac w tym roku możemy być zadowoleni. Ośmiogodzinne prace każdego dnia dały niemałe rezultaty. Za rok powrócimy do Kopyczyniec z nadzieją, że za każdym razem cmentarz będzie się odradzał jeszcze piękniejszy, aż kiedyś wróci do stanu właściwego. Niestety straconego czasu nie można nadrobić i wiele nagrobków, a także śladów polskości zniknęło na zawsze…
Przykładowe nagrobki z cmentarza w Kopyczyńcach