Skandaliczny artykuł w Gazecie Wyborczej. Czy rzeź wołyńska to „nasza wspólna bratobójcza wojna”?

W ostatnim czasie dosyć głośno jest o rzezi wołyńskiej. Najpierw list w tej sprawie wystosowała część ukraińskich elit (w tym dwaj byli prezydenci Ukrainy), a następnie o odpowiedź pokusili się parlamentarzyści PiS-u. Swoje 3 grosze wtrąciła teraz Gazeta Wyborcza, piórem Pawła Smoleńskiego. Nawet jak na standardy pisma Adama Michnika, artykuł jest po prostu skandaliczny.

Smoleński wcielił się w rolę adwokata ukraińskich elit i interesu narodowego naszego wschodniego sąsiada (bo gdzieżby w Wyborczej przyszło komuś pisać w obronie polskich interesów?). W odniesieniu do listu wystosowanego przez PiS (a który został dosyć ciepło przyjęty przez środowiska kresowe, w tym ks. Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego, który od wielu lat nieustępliwie walczy o prawdę historyczną w tym zakresie), Smoleński napisał:

Kwestionując ukraińskie aspiracje państwowe i narodowe, również te z okresu II wojny światowej, musicie siłą rzeczy pochwalić sowiecki i rosyjski imperializm. Uznając zaś, że Ukraina ma prawo do własnych bohaterów, którzy nie mieli obowiązku kochać Polski, narazicie się nac-katolicko-kresowej narracji, a to wasi wyborcy i wierni sojusznicy.

Abstrahując już od tego, że zgodnie z linią polityczną GW autor używa tradycyjnego zabiegu, czyli wpychania oponentów w objęcia Putina (ba, nawet Stalina!), mamy tutaj sugestię, że masowe zbrodnie na ludności polskiej zamieszkującej Wołyń i Małopolskę Wschodnią, były „ukraińskimi aspiracjami państwowymi i narodowymi”! Jeśli w historii każdy naród w taki sposób wyrażałby swoje aspiracje narodowościowe, to Europa wyrżnęłaby się nawzajem już 200 lat temu.

Ale to nie koniec. Przywódców i ideologów OUN-UPA, którzy mają na rękach krew nawet 200 tys. osób, autor nazywa tymi, którzy „nie mieli obowiązku kochać Polski”. Być może na Czerskiej obowiązuje zakaz nazywania Bandery, Szuchewycza czy Doncowa zbrodniarzami, ale Paweł Smoleński jak widać chciał przebić przełożonych.

W jeszcze innym miejscu Smoleński pisze o „naszej wspólnej bratobójczej wojnie„. Rzeź wołyńska była naszą wspólną bratobójczą wojną…


W lipcu uporządkujemy i uratujemy od zapomnienia 110 polskich cmentarzy na Ukrainie. Przeczytaj o naszej akcji.


W innym fragmencie tekstu znajdują się oczywiście typowe argumenty, jakie od lat stosuje część opinii publicznej, czyli zarzucanie Zygmuntowi Szendzielarzowi „mordów na cywilach”. Pojawienie się wydarzeń z Dubinek, gdzie zginęło od 27 do 68 cywili (według szacunków różnych historyków) i w których rola „Łupaszki” do dziś nie jest wyjaśniona, w kontekście zbrodni wołyńskiej (od 100 do 200 tys. ofiar, zabitych w nieludzki sposób) jest kompletnym absurdem i… (tutaj cisną się znacznie mocniejsze słowa).

W polemikę z autorem GW wszedł Łukasz Wolski

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top