Artykuły Obraz  newsa 3440 Dodano 28.05.2016

Ostatnia Polka w Tłumaczu. Tragiczna historia naszej rodaczki z Pokucia [galeria]

Aż trudno sobie wyobrazić, że 91-letnia dziś kobieta przeżyła tyle lat w rozpadającej się chacie: bez prądu, ogrzewania, bieżącej wody. W chałupie, która grozi zawaleniem, z odpadającymi dachówkami i dziurami w ścianach większymi niż drzwi czy okna. Tragiczna historia ostatniej Polki w Tłumaczu pokazuje, jaki los spotkał naszą rodaczkę ze skraju Pokucia. Mimo życiowego dramatu nie traci ona pogody ducha, a Fundacja Studio Wschód robi wszystko, by ułatwić jej funkcjonowanie i podnieść na duchu.

Życiowy dramat naszej rodaczki rozpoczął się pod koniec drugiej wojny światowej, gdy pani Józefa miała 19 lat. Wtedy to na jej oczach żołnierze UPA pojmali, a następnie zamordowali około 30 Polaków z Nadorożnej. Widok jadących furmanek z trumnami, z których krew sączyła się na ulice, był przerażający dla ówczesnej nastolatki. Jak twierdzi pani Józia, właśnie wtedy przestała żyć. Na skutek przesiedleń, rodzinny Tłumacz (ówczesne województwo stanisławowskie) pani Muczulskiej opuścili praktycznie wszyscy Polacy. Niezłomna Polka postanowiła jednak zostać na ziemi, którą tak bardzo kochała i kocha do dziś. Początkowo mieszkała z matką, jednak mając trzydzieści kilka lat, nasza rodaczka straciła i ostatnią bliską osobę. Budynek, który zamieszkuje pani Józefa jest w opłakanym stanie, grozi nawet zawaleniem. Nie ma w nim praktycznie niczego: elektryki, bieżącej wody, ogrzewania podczas zimy. A te na Ukrainie są straszne, mróz sięga tutaj do minus 40 stopni Celsjusza. Jak starsza kobieta, mogła przeżyć tyle lat w szopie, do której zimą wlatuje śnieg?


W takich warunkach żyje pani Józefa:

SAM_1215

Obraz 728

Obraz 729

Obraz 726

Obraz 725

Obraz 719

IMG_1958

IMG_1960

SONY DSC

243163_1347900700_fdf5_p.jpeg


Pani Józia w lutym skończyła 91 lat, jednak mimo zamieszkiwania przez większość życia w tak fatalnych warunkach, trzyma się całkiem dobrze: jest samodzielna, chodzi, wykonuje drobne prace wokół chaty. Niestety przez ostatni rok pogorszył się jej wzrok i Polka ma problemy z czytaniem, a bardzo ceni sobie polskojęzyczne gazety, które przy każdej możliwej okazji jej przywozimy. Starszej kobiecie doskwiera również upał i słońce, które jest niebezpieczne dla ludzi w jej wieku. Być może pani Józia ma więcej problemów zdrowotnych, jednak jest osobą bardzo zahartowaną i z niechęcią mówi o wszelkich słabościach.

Mimo tych tragicznych przeżyć i życia w samotności (jej mam Aniela zmarła w 1955 roku), Polka jest przywiązana do ojcowizny i nie chce opuścić ziemi, na której wychowała się i z której pochodzą jej przodkowie. Ta stara pokościelna chata i kawałek ziemi do niej przylegającej jest dla pani Józi całym światem. Tam mieszka, trzyma kurki, kota, zajmuje się skromną uprawą kukurydzy i warzyw. Przez te wszystkie lata trzymała również krzyż ze zburzonego przez Sowietów kościoła p.w. św. Anny (w 1969 roku). To nasza rodaczka w raz ze swoją matką uratowały ten symbol boży. Dziś bezcenny. W ubiegłym roku przekazała go do parafii, bowiem trwają prace nad odbudową świątyni.


Pani Józia na przestrzeni lat:

2010 rok:

Obraz 730

Obraz 720

Rok 2011:

Obraz 401

Rok 2012:

IMG_1954

Rok 2013:

10923678_443419435809606_8417319132499677247_n

Rok 2014:

SAM_1211

Rok 2015:

SAM_1420

Luty 2016:

Jozia


Wielokrotnie proponowaliśmy pani Józi przyjazd do Polski i zaopiekowanie się nią, jednak kobieta odmawiała. Ponad 3 lata temu przywieźliśmy i zamontowaliśmy niewielki kontener, w którym znajduje się łóżko oraz piec. Ogrzewania w chacie zawsze brakowało i Polka nie mogła sobie nawet podgrzać posiłku. Teraz może korzystać z pieca. W zeszłym roku wyczyściliśmy go i wymieniliśmy rurę, bo stara byłą już kompletnie dziurawa. Kontener też służy naszej rodaczce. Jego przywiezienie i „instalacja” była nie lada wyzwaniem dla ekipy Studia Wschód, zwłaszcza, że cała akcja miała miejsce w zimie. Te na Ukrainie nie należą do łagodnych, a często drogi są nieprzejezdne z powodu zasp.

Pani Józia to niezwykła kobieta. Ma doskonałą pamięć i nie zapomina nikogo, kto odwiedzi ją w Tłumaczu. Zawsze pozdrawia i ciepło wspomina tych, którzy chociaż raz u niej gościli. Mimo fatalnych warunków życiowych zawsze chce innych czymś poczęstować. Potrafi również zażartować, recytuje wiersze. Wspomina również swoje życie, które „zostało jej odebrane”. Pani Józia miała wyjść za mąż i nauczać w szkole w Tłumaczu. M. in. języka francuskiego, w którym do dzisiaj potrafi powiedzieć niektóre słowa i zwroty.

Najbardziej ceni sobie spotkanie z rodakami. I właśnie to, kiedy tylko możemy, zapewniamy jej. Oczywiście nie zapominamy o pocięciu drzewa, odmalowaniu kontenera, zakupach czy dostarczeniu trwałej i długoterminowej żywności. Ew. odbudowanie chaty, przynajmniej w naszej opinii, jest mało prawdopodobne, ponieważ jej stan jest opłakany i grozi zawaleniem. Budynek musiałby jednak obejrzeć i ocenić specjalista.

– Ja już 60 lat jestem sama, to i czekam śmierci. Bardzo bym tęskniła, gdybym wyjechała. Za swoim Tłumaczem. I za tą chatą. Kocham to miejsce – mówi pani Józia, gdy po raz kolejny proponujemy jej przyjazd do Polski.


Fundacja Studio Wschód objęła opieką socjalną panią Józię (zdjęcia obrazujące pomoc rodaczce):

w1

20150717_155400

20150714_153145

10898240_442975339187349_731939505164742495_n

Porządkujemy również grób matki pani Józefy (z Polski przywieźliśmy metalowy krzyż):

Obraz 404

Obraz 402


Pani Józia odeszła 3 stycznia 2017 roku

Panią Józię zawsze odwiedzali nasi wolontariusze w lipcu, gdzie przez 2 tygodnie dotrzymują jej towarzystwa. Oprócz tego co jakiś czas do Tłumacza przyjeżdża ekipa telewizyjna Studia Wschód. Relację z ostatnich odwiedzin u rodaczki znajdziecie tutaj.

Czytaj również:

Jak wesprzeć naszą Fundację?

Autor: Łukasz Wolski

Zdjęcia: Fundacja Studio Wschód, Irena Rosowska, Dominika Sieroń, Jan Śmiechowski, Łukasz Wolski

Galeria zdjęć

Newsletter

zapisując się do naszego newslettera na bieżąco będziemy informować Cię o nowych artykułach, aktualnościach oraz akcjach organizowanych przez Studio Wschód

autoresponder system powered by FreshMail


autoresponder system powered by FreshMail