Artykuły Obraz  newsa 12349 Dodano 11.05.2018

Turecka rodzina strażnikami polskich mogił w Kazachstanie [wideo]

– Nie martwcie się drodzy Polacy, na mogiły waszych przodków mamy baczenie z głębi duszy – mówi Asłan Kirkinadze, turecki przesiedleniec z Kazachstanu, kładąc rękę na sercu. Wraz z rodziną od kilkudziesięciu lat opiekuje się grobami polskich żołnierzy w miasteczku Merke. – Żadne państwo, żaden naród, nie dba o mogiły przodków, tak jak Polacy – dodaje jego żona Amira. Turecka rodzina oddała teren z nagrobkami, nie biorąc w zamian żadnych pieniędzy. To dla nich kwestia honoru.

Mieszkańcy Kazachstanu pamiętają o Polakach, którzy 76 lat temu tworzyli na terenie Związku Radzieckiego własne wojsko. Na tej ziemi pozostały żołnierskie cmentarze. Wielu ochotników zmarło w drodze do armii, inni w czasie jej przemarszu. Spoczywają wśród kazachskich stepów, otoczeni opieką miejscowej ludności. Jedna z takich nekropolii znajduje się na obrzeżach miasteczka Merke, prawie 400 km na północ od Ałmaty. Wojenne groby, 35 lat temu, odkryła na swojej posesji rodzina tureckich przesiedleńców.

– Nasi, podobnie jak Polacy, w 1944 roku byli prześladowani przez Stalina. Wtedy pojawili się tutaj Turcy. Waszych Rodaków deportowano w to miejsce już w roku 1937. Polaków było tutaj bardzo dużo. Ojciec opowiadał, że wyróżniali się, pełnili funkcje kierownicze, byli brygadzistami. Żyliśmy tutaj w zgodzie i tak to pozostaje do dzisiaj – mówi Asłan Kirkinadze, opiekun polskiego cmentarza wojennego w Merke.

Jego ojciec był brygadzistą. W 1984 roku budowali niedaleko nowe osiedle i otrzymał działkę. Okazało się, że znajdują się na niej groby polskich żołnierzy.

– Matka bała się tego sąsiedztwa, a ojciec zawsze mówił, że nadejdzie kiedyś dzień, gdy ktoś się o te żołnierskie mogiły upomni. I o to mogę złożyć wielkie podziękowania waszemu państwu, rządowi i prezydentowi, że w roku 2009 odkryli to miejsce. Zrobili porządek, umieścili na grobach płyty, a w roku 2014 postawili pomnik – przyznaje Asłan Kirkinadze.

Jego żona wspomina, że w momencie gdy wprowadzili się tutaj, mogiły były bardzo zaniedbane. Postanowili się o nie zatroszczyć, nie sądząc nawet, że kiedykolwiek ktoś inny do nich dotrze.

– Lata mijały, ja tych grobów doglądałam, inni nawet śmiali się i pytali, czy nie boję się tam chodzić. Odpowiadałam im, że bać się trzeba żywych, a nie zmarłych. U nas jest wiele nieznanych mogił. Moi krewni też spoczywają bezimiennie. Musimy czcić pamięć o tych, którzy zginęli i pochowani są na naszej ziemi – opowiada Amira Kirkinadze.

O tym, jak niezwykłą postawą wykazała się turecka rodzina, opowiada Andrzej Papierz, podsekretarz w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Będąc konsulem generalnym w Kazachstanie uruchamiał on środki na renowacje różnych cmentarzy.

–  Jednak ten był wyjątkowy, bo oni po prostu nie chcieli przyjmować tych pieniędzy. Nie, to jest nasz obowiązek mówili. Taki właśnie honor kaukaski, taka turecka gościnność. To były naprawdę wzruszające historie – przyznaje Papierz.

Do 2009 roku turecka rodzina płaciła podatki również za fragment posesji z mogiłami. Pewnego dnia pojawili się przedstawiciele z gminy i powiedzieli, że od teraz nie będą już płacić.

– Nie chcieli powiedzieć dlaczego. Aż pod koniec roku przyjechali Polacy, postawili tablicę i krzyż. Na początku wszyscy chodzili przez nasze podwórko, potem oddaliśmy ten teren. Nie domagaliśmy się zapłaty. W życiu pieniądze nie są najważniejsze, trzeba być człowiekiem. I tak dzięki Bogu przyjeżdżają tutaj polscy studenci.

Asłan bardzo cieszy się, gdy do Merke przyjeżdżają Polacy. Czasem bywają tutaj studenci z naszego kraju. Opowiada im, jak przewodnik, o historii polskich żołnierzy i tłumaczy w jaki sposób tutaj dotarli. Uważa, że Polakom należy się chwała, gdyż nie zapominają o swoich bohaterach. Podobnie myśli jego żona.

– Żadne państwo, żaden naród, nie dba o mogiły przodków, tak jak Polacy. Można byłoby powiedzieć, a to dawno było, a to można zapomnieć o kimś, kto pochowany jest daleko w Kazachstanie – mówi Amira Kirkinadze.

O miejsce spoczynku naszych żołnierzy możemy być spokojni, nawet setki tysięcy kilometrów od ojczyzny.

– Zatem nie martwcie się drodzy Polacy, na mogiły waszych przodków mamy baczenie z głębi duszy –mówi opiekun cmentarza kładąc rękę na sercu…

Ta niezwykła historia jest częścią reportażu „Polskie ślady w Kazachstanie”, w ramach programu „Wschód”.

Czytaj również:

96-letnia rodaczka z Kresów śpiewa rotę. Z wizytą u strażniczki polskich mogił z Wolicy

Galeria zdjęć

Newsletter

zapisując się do naszego newslettera na bieżąco będziemy informować Cię o nowych artykułach, aktualnościach oraz akcjach organizowanych przez Studio Wschód
[FM_form id="1"]