Artykuły Obraz  newsa 11294 Dodano 06.01.2018

Wielka świąteczna wyprawa z darami na ziemię lwowską [galeria]

26 grudnia z Wrocławia wyruszył konwój darów dla Rodaków żyjących na Kresach Wschodnich. Spośród trzech busów jadących na Wschód jeden wyruszył na ziemię lwowską. W województwie, w którym znajduje się Wierne Miasto, mieszka wielu Polaków, często z polskich rodzin wielodzietnych. Tak oto paczka na Kresy po raz dwunasty dotarła do Polaków za wschodnią granicą.

Wieczorem w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia po odprawie wyruszyliśmy w stronę południowo-wschodniej granicy Rzeczpospolitej, a po przekroczeniu jej w Krościenku w pierwszej kolejności udaliśmy do Mościsk, miasta leżącego zaledwie 22 km od Polski. W mieście tym żyje duża polska mniejszość posiadająca własną polską szkołę. Pierwszymi, do których zawitaliśmy, była rodzina państwa Barnusiów licząca dziewięcioro pociech.

  

Mościska

Rodzinę Barnusiów poznaliśmy trzy lata temu podczas powrotu grupy pracującej w Jampolu (miasto leżące przy granicy ukraińsko-mołdawskiej) przy odnawianiu polskiego cmentarza. Stało się to za sprawą przypadku, gdy nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego skrętu ulicy przy próbie dotarcia do innej polskiej rodziny. Od tej pory kilka razy do roku odwiedzamy naszych najmłodszych krajan wraz z wyprawkami szkolnymi, paczkami, jak i będąc po prostu w pobliżu. Spotkaniom zawsze towarzyszy wiele uśmiechów i radości wśród dzieci. Wcześniej naszych podopiecznych odwiedziliśmy w lipcu, uczestnicząc w VIII edycji akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”. 27 grudnia nasza wizyta odbyła się wczesnym rankiem, co dodało uroku całemu zdarzeniu, a nasi najmłodsi byli jeszcze we śnie, gdy do drzwi zapukali Rodacy z Wrocławia. Oprócz żywności, odzieży i słodyczy nie zabrakło zabawek i kartek świątecznych wykonanych przez uczniów szkoły podstawowej z Głogowa.

Państwo Barnusiowie udowadniają, że chcieć to móc, że można posiadać rodzinę wielodzietną. Nawet na Ukrainie, gdzie poziom i koszt  życia, jak i zarobków jest nieporównywalnie mniejszy niż w Polsce. Odwiedziliśmy następnie najstarszą Panią z Rodu Barnusiów, panią Zofię. Pani Zofia mimo sędziwego wieku i utraty wzroku promieniała radością z spotkania, zaśpiewała nam wiele dawnych polskich kolęd, które słuchaliśmy ze wzruszeniem.

Po sąsiedzku zaszliśmy do Pani Marii Brody. W samych Mościskach jest niespełna 9 tys. mieszkańców, z czego Polacy stanowią 3200, czyli ok. 36 proc. ogólnej ludności. Większość z nich żyje w części miasta zwanej „Zakościelem”, w praktyce owa część miasta jest polską dzielnicą.

Przechodząc parę metrów dalej zaszliśmy 82-letniej pani Stanisławy Ziober, która w lipcu częstowała naszych wolontariuszy wracających z Jampola soczystymi porzeczkami z własnego ogródka. Szczególne wzruszenie ogarnęło naszą Rodaczkę, gdy przekazaliśmy jej kartki świąteczne od dolnośląskich dzieciaków.

Spacerując dalej po naszych Mościskach napotkaliśmy Marka Chano z rodziny wielodzietnej, nasz kolega ma jedenaścioro rodzeństwa.

Jak napomknęliśmy na początku Mościska słyną z dużych rodzin, czego kolejnym dowodem była mała gromadka rodziny państwa Brodów.

Wsparcie dla Polaków w powiecie Mościskim, jest możliwa dzięki pomocy rodziny państwa Tarapackich, która pomaga nam poprzez wskazywanie rodzin wymagających opieki.

Siemianówka

Z Mościsk ruszyliśmy do wsi Siemianówka położonej w powiecie Pustomyty. W Siemianówce w lipcu organizowaliśmy wraz z żyjącymi tam Polakami obchody upamiętniające ofiary ataku SS-Galizien z 22 lipca 1944 roku. Siemianówka znana jest z tego, że stacjonująca tam Armia Krajowa nie została unicestwiona przez wkraczających sowietów podczas akcji „Burza”.

Rudno

Następnie zajechaliśmy do leżącego pod Lwowem Rudna, gdzie w skrajnych warunkach bez ogrzewania i bieżącej wody żyje 86-letnia Pani Danuta Grabowska, którą również poznaliśmy w lipcu. W wakacje nasza Rodaczka apelowała „Nie zapominajcie o Lwowie. Jesteśmy tak samo Polacy jak i wy. Serdecznie was proszę nam bardzo jest ciężko.”

Lwów:

Będąc we Lwowie, jak na Wierne Miasto przystało, spotkaliśmy najwierniejszych Polaków, wpierw odwiedziliśmy panią Irenę i jej wnuka Maksymiliana, którzy mieszkają na lwowskim Zamarstynowie.

Z Zamarstynowa pojechaliśmy na Lewandówkę do pani Stefani, pierwszej Polki którą chcemy sprowadzić do Domu Spotkań z Kresami im. kardynała Henryka Gulbinowicza. Tradycyjnie największe emocje wzbudziły kartki świąteczne wykonane przez dzieciaki. Pani Stefania opowiedziała nam o przedwojennej kulturze i klasie mieszkańców Lwowa, o świecie, który bezpowrotnie przeminął.

Z naszych spotkań z Rodakami niebawem ukażą się filmy. Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli akcję „Paczka na Kresy”.

Zobacz też:

Jampol i Siemianówka – szturm na skraju Podola: relacja z akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”

Rozpoczynamy budowę Domu Spotkań z Kresami im. kardynała Henryka Gulbinowicza

Paczka na Kresy: Aleksandrówka, Kamieniec Podolski, Koziatyn, Żytomierz

Świąteczny wyjazd z darami dla Rodaków – Podhajce [Galeria]

Galeria zdjęć

Newsletter

zapisując się do naszego newslettera na bieżąco będziemy informować Cię o nowych artykułach, aktualnościach oraz akcjach organizowanych przez Studio Wschód
[FM_form id="1"]